Adam Dąbrowski
Adam Dąbrowski| 

Kurski o zarobkach w Banku Światowym. "Nie odkułem się"

24

Były prezes TVP oraz przedstawiciel Polski w radzie dyrektorów wykonawczych Banku Światowego w Waszyngtonie był gościem środowego programu "Fakt LIVE". Michał Pietrzak zapytał Jacka Kurskiego m.in. o kwestię jego majątku w związku ze zbliżającymi się wyborami do europarlamentu.

Kurski o zarobkach w Banku Światowym. "Nie odkułem się"
Jacek Kurski w rozmowie z "Faktem" przyznał, że dymisja z Banku Światowego nadszarpnęła jego rodzinnym budżetem (Licencjodawca, � by KAPIF.pl)

Na temat majątku Jacka Kurskiego w ostatnich latach sporo się dyskutowało. Kandydat PiS w czerwcowych wyborach do Parlamentu Europejskiego będzie musiał złożyć oświadczenie majątkowe, jeśli przekona do siebie wyborców.

Wobec zmiany władzy polityk został pozbawiony swojej wcześniejszej pozycji w Banku Światowym, co jak sądzi, w konsekwencji nadszarpnęło rodzinnym budżetem i sprowokowało zmiany w jego życiu. Podkreślił również, że podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych się nie odkuł finansowo, choćby ze względu na wysokie koszty utrzymania rodziny.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Odkrycie z dna rzeki. "Unikat w skali kraju"

Na czas jego pracy w Banku Światowym w Waszyngtonie, były prezes TVP przeniósł się wraz z rodziną za Atlantyk. O ile zarobki członków instytucji są znane (236 tys. dolarów amerykańskich na rok) to jak sam uważa, kwota ta nie jest wystarczająca by bezproblemowo utrzymać dużą, pięciosobową rodzinę w Stanach Zjednoczonych.

Nie odkułem się. Ja się nie użalam, mówię o faktach. Porządna bagietka w Stanach Zjednoczonych kosztuje 3 dol. i 89 centów. Butelka Coca-Coli, nawet malutka, półlitrowa to 2,5 dol. Wino do obiadu kosztuje dwadzieścia kilka dolarów. Metro, którym jeździłem do pracy, kosztowało z mojej stacji 5 dol. i 20 centów w jedną stronę, czyli 10 dol. — wspominał Jacek Kurski, w rozmowie z "Faktem".

Ze względu na pozbawienie go stanowiska przez Donalda Tuska, zmuszony był powrócić do kraju i m.in. sprzedać swój dom w Gdańsku, a jego rodzina niebawem powróci do Polski lub Europy, gdy jego dzieci zakończą w Stanach Zjednoczonych rok szkolny.

W rozmowie z "Faktem" przyznał, że "bierze to na klatę i się nie użala nad sobą", ale nie zgadza się by premier dezorganizował jego życie rodzinne.

Nie pozwolimy Tuskowi dezorganizować życia naszej rodziny. Nie do tego stopnia, żeby tańczyć tak, jak on zagra, najważniejsze jest dobro dzieci - podsumował Kurski w rozmowie z "Faktem".
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem stronyKliknij tutaj, aby wyświetlić