Sebastian M. zabrał głos. Tak próbuje wybielić się po wypadku na A1 

Kontrowersyjny Zbigniew Stonoga przeprowadził wywiad z Sebastianem M., który podejrzany jest o spowodowanie wypadku na A1 w 2023 roku. W zdarzeniu zginęła trzyosobowa rodzina. 34-latek przedstawia swoją wersję wypadku. Jego słowa nie są zgodne z tym, co wynika z zebranego materiału dowodowego i relacji świadków.

Sebastian M. przedstawia swoją wersję zdarzeńSebastian M. przedstawia swoją wersję zdarzeń
Źródło zdjęć: © Policja
Marcin Lewicki

Sebastian M. przebywa aktualnie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, skąd czeka go ekstradycja do Polski. - Kiedy zostanie zatrzymany, niezwłocznie go przejmiemy - zapowiedział na antenie RMF FM wiceszef MSWiA Czesław Mroczek.

34-latek jest podejrzany o spowodowanie wypadku na autostradzie A1 w sierpniu 2023 roku. W wyniku zdarzenia pod Piotrkowem Trybunalskim zginęła trzyosobowa rodzina.

Z ustaleń prokuratury wynika, że mężczyzna prowadził BMW, które uderzyło w prawidłowo jadącą kię. Samochód prowadzony przez M. jechał najprawdopodobniej z ogromną prędkością. Siła zderzania pojazdów była tak duża, że kia zapaliła się. Dwójka dorosłych i dziecko zginęli na miejscu.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

WP News wydanie 04.10, godzina 16:50

Podczas gdy polskie służby działają, by sprowadzić Sebastiana M. do Polski, ten udziela wywiadu. Pokazuje twarz i odpowiada na pytania kontrowersyjnego Zbigniewa Stonogi. Twierdzi, że jest niewinny. Wbrew ustaleniom biegłych mówi, że to kia zajechała mu drogę i uderzyła w jego auto. To niezgodne z ustaleniami policji. Z materiału dowodowego (np. z nagrań udostępnionych w sieci) wyraźnie wynika, że to BMW uderzyło w tył osobowej kii.

Podejrzany utrzymuje, że jechał z prędkością 160-170km/h. Biegli wykazali zaś, że mogło to być nawet ponad 250 km/h. Wskazuje na to również licznik auta. Ten, już po wypadku, wskazywał ponad 200 km/h.

Po wydarzeniu wybuchły kurtyny powietrzne. Poczułem wyrwanie koła. Samochód zachował się jak sanki. W aucie miałem dwójkę pasażerów - relacjonował podejrzany o spowodowanie śmiertelnego wypadku.

Sebastian M. twierdzi, że "wezwał służby i nie zdawał sobie sprawy z tego, co się stało". Mężczyzna tłumaczy, że wziął aktywny udział w akcji ratowniczej oraz współpracował z policjantami, poddając się m.in. badaniom na obecność alkoholu we krwi.

Ze śledztwa prokuratury wynika jednak, że policja początkowo przyjęła tylko wersję M., pozwalając mu na opuszczenie miejsca zdarzenia. Podejrzany w ciągu kilku dni, gdy prokuratura zaczęła bardziej analizować sprawę, udał się do Niemiec, a następnie do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie przebywa do dziś.

M. utrzymuje, że jego wyjazd miał związek z "zaplanowanymi spotkaniami" i delegacją. Twierdzi, że "nie dostał dotychczas szansy na obronę". Jednocześnie w rozmowie ze Zbigniewem Stonogą nie wyraził skruchy, jedynie "obwinia się, że był na miejscu wypadku".

Obwiniam siebie o to, że tam byłem, ale ja nie spowodowałem tego wypadku. Tam mógł być każdy z nas - mówi M.

Zwróćmy uwagę, że mimo że wiedział że jest poszukiwany, nie wrócił do kraju. M. twierdzi też, że "czuje się szykanowany" i "nie ma prawa do obrony". Uważa, że sprawa ma charakter "polityczny". Warto zaznaczyć jednak, że sprawą M. zajmowała się już prokuratura zarządzana przez Zbigniewa Ziobro. To ówczesny minister wydał za M. list gończy, a śledztwo kontynuują śledczy pod rządami ministra Adama Bodnara.

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie
37-latek zaginął. Szukało go całe miasto. Jest finał
37-latek zaginął. Szukało go całe miasto. Jest finał
Zaginęła 17-letnia Emilia. Niebywałe, co powiedziała przed zniknięciem
Zaginęła 17-letnia Emilia. Niebywałe, co powiedziała przed zniknięciem
Nocne polowanie na drony. Ukraińcy pokazali nagranie
Nocne polowanie na drony. Ukraińcy pokazali nagranie
W Tatrach zrobi się fioletowo. Pojawiły się już pierwsze okazy
W Tatrach zrobi się fioletowo. Pojawiły się już pierwsze okazy
40-latek stracił auto. Wyrok w 48 godzin
40-latek stracił auto. Wyrok w 48 godzin
Tuż pod oknem leśnika. Absolutnie nie dotykaj. "To pozory"
Tuż pod oknem leśnika. Absolutnie nie dotykaj. "To pozory"
Pracował w policji 52 lata. Mówi, jak wyglądała służba w PRL
Pracował w policji 52 lata. Mówi, jak wyglądała służba w PRL
Zmieniają szkolny kanon. Rap i black metal zamiast noblistów
Zmieniają szkolny kanon. Rap i black metal zamiast noblistów
Reuters wskazuje tożsamość Banksy’ego. Prawnik artysty ostrzega
Reuters wskazuje tożsamość Banksy’ego. Prawnik artysty ostrzega
Widok na cmentarzu. Ostry komentarz. "Bezwzględny zakaz"
Widok na cmentarzu. Ostry komentarz. "Bezwzględny zakaz"
Tłumaczył, że strzelał do gołębi. 43-latek ostrzelał szkołę w Warszawie
Tłumaczył, że strzelał do gołębi. 43-latek ostrzelał szkołę w Warszawie
Niebezpieczna sytuacja w Olsztynie. Wiatr przewrócił konstrukcję
Niebezpieczna sytuacja w Olsztynie. Wiatr przewrócił konstrukcję