REKLAMA
Odświeżone 3 godziny temu
Twoje konto
Pogoda
Radio
Quizy
0
graczy online
Graj teraz!
REKLAMA
oprac. Marta Ossowska06.10.19 (23:47)

Agnieszka Woźniak-Starak dementuje plotki. Cały czas była obecna na Mazurach

Agnieszka Woźniak-Starak zabrała głos w kwestii ostatnich doniesień o przebiegu śledztwa w sprawie tragicznej śmierci jej męża. Zdementowała plotki o przesłuchaniu jej w roli świadka.
ONS.pl

Dziennikarka TVN ponad miesiąc temu została wdową. Jej mąż Piotr Woźniak-Starak w nocy z 17 na 18 sierpnia zginął w wypadku na jeziorze Kisajno. Akcja poszukiwawcza trwała kilka dni.

Agnieszka Woźniak-Starak postanowiła opowiedzieć na Instagramie, jak wyglądało to zdarzenie z jej perspektywy.
Zobacz też: Burza oklasków po pokazie ostatniego filmu Piotra Woźniaka-Staraka

REKLAMA

- 17 sierpnia wieczorem byliśmy z moimi rodzicami na kolacji. W nocy 18 sierpnia zginął mój Mąż. 18 sierpnia to dzień urodzin mojego taty, mieliśmy spędzić go wszyscy razem. Nie zdążyliśmy. Piotrek miał na Mazurach mnóstwo znajomych, uwielbiał pływać motorówką w nocy. Ja nie, dlatego zostałam w domu i poszłam spać. Tak, był szalony i zapłacił za to najwyższą cenę. O 5 rano obudził mnie telefon, że Piotrek zaginął. Od teraz urodziny mojego Taty już zawsze będą rocznicą śmierci mojego Męża, będę się z tym mierzyć co roku - napisała.

Żona zmarłego producenta filmowego zdementowała informację, którą od kilku dni podawały media. Agnieszka Woźniak-Starak nie była przesłuchiwana podczas śledztwa po śmierci męża. Złożyła wyjaśnienia w ich mazurskim domu na Fuledzie, zaraz po zaginięciu Piotra Woźniaka-Staraka.
Nieprawdą są również doniesienia o jej powrocie do Warszawy w dniu wypadku bądź tuż po nim. - Zostałam do samego końca, szukając Go ze wszystkimi, którzy przyjechali nas wesprzeć w najgorszych dniach naszego życia - sprostowała.

Dziennikarka zaapelowała do mediów, aby wstrzymały się od powielania nieprawdziwych informacji. Podziękowała również za wsparcie fanom, którzy chętnie dzielili się z nią swoimi ciężkimi przeżyciami i podtrzymywali na duchu.

-To nie jest normalna sytuacja, przeżywanie żałoby na oczach tylu ludzi. I na pewno nie pomaga. Ale to, co zawsze można zrobić dla kogoś w obliczu takich chwil, to dać mu trochę spokoju i wsparcia, które na szczęście mam od swoich bliskich. I od Was też, za co bardzo dziękuję - podsumowała.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Zamknij