REKLAMA
Odświeżone 3 godziny temu
Twoje konto
Pogoda
Radio
Quizy
0
graczy online
Graj teraz!
REKLAMA
Dagmara Smykla08.10.19 (21:26)

Niespodziewani goście w vanie. Trąbili po pomoc

Jeff Stokely z Tenessee montował alarm w domu klienta, kiedy usłyszał klakson swojego samochodu. W środku znalazł dwa zatrzaśnięte maluchy. "Ktoś porwał mojego vana" skomentował rozbawiony Amerykanin.
Jeff Stokely / Facebook.com

Na początku nie zorientował się, że to jego samochód. Instalator systemów alarmowych Jeff Stokely pracował w domu klienta w Gatlinburgu w stanie Tenessee, kiedy usłyszał klakson. Trąbienie trwało z przerwami około 20 minut, zanim Amerykanin wyszedł z domu i zdał sobie sprawę, że to jego samochód jest źródłem hałasu.

W środku buszowały dwa niedźwiadki. Zwierzęta bezskutecznie próbowały wyjść z samochodu, który stał na słońcu. W jakiś sposób musiały otworzyć drzwi pojazdu i zatrzasnąć się w środku.

REKLAMA

Musiałem zadzwonić do swojego biura, aby uzyskać kod do drzwi, żeby móc je wypuścić - relacjonuje Jeff Stokely.

Zobacz też: Gdzie jest lampart? Masz 10 sekund, żeby go znaleźć

W międzyczasie nagrał kilka filmów, które zrobiły furorę w sieci. Internauci zachwycają się zwierzakami przypominającymi przytulanki. Nieco mniej rozczulony Amerykanin obawiał się, że spotka matkę uroczych niedźwiadków, ale na szczęście niedźwiedzica nie pokazała się.

Porwano mój samochód, kiedy byłem u klienta. W Gatlinburgu robi się coraz niebezpieczniej - skomentował żartobliwie całe zajście instalator.

W końcu niedźwiadki nieśmiało wyszły z jego samochodu. Stokely odblokował drzwi i zostawił je otwarte dla zwierzaków. Jeden z niedźwiadków wyleciał z pojazdu jak z procy, ale drugiemu nie było już tak śpieszno i z ciekawością przyglądał się człowiekowi. Wreszcie obydwa zniknęły w lesie. W samochodzie zostawiły na pamiątkę bałagan i kilka śladów po zębach na kierownicy.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

0
0
0
0
0
0
PODZIEL SIĘ
TWEETNIJ
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Komentarze
REKLAMA
REKLAMA
Zamknij