Pełna benzyny ciężarówka miała być łatwym celem dla mieszkańców miejscowości Maridi w Południowym Sudanie. Szacuje się, że ponad sto osób przelewało do kanistrów paliwo, które potem chciało sprzedać. Wybuch zabił prawie sto osób, ale ofiar jest dużo więcej. Wszystkiemu winien jest papieros, którego ktoś nieroztropnie zapalił obok cysterny.
Poparzeni w wyniku wypadku ludzie wciąż trafiają do szpitali. Powoli zaczyna brakować dla nich miejsc. Kończą się też leki. Lekarze mają problem nie tylko z uśmierzeniem bólu pacjentów, ale też często z ich identyfikacją. W sprawę zaangażował się Międzynarodowy Czerwony Krzyż, który wysłał do Maridi duży transport środków leczniczych.
Wypadki śmiertelne na skutek wybuchów i wykradania paliwa to stały problem w Sudanie. Wszystkiemu winny jest kryzys ekonomiczny i upadająca gospodarka. Od 21 miesięcy przez kraj przetacza się wojna domowa. Rosną ceny podstawowych produktów, w tym jedzenia i benzyny.
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.