Niemiec ryzykował życiem, by zdobyć unikalny dziennikarski materiał. Jego pobyt na terenach okupowanych przez islamskich terrorystów rzucił nowe światło na to quasi-państwo oraz sposób myślenia jego przywódców na temat jego przyszłości.
Dowódcy terrorystów nie boją się przeciwników. Nieszczególnie przejmują się nalotami zachodniej koalicji, wymierzonymi w obiekty o znaczeniu strategicznym. Uważają, że zarówno Amerykanie, jak i Brytyjczycy nie mają pojęcia o tzw. partyzantce miejskiej, ani o taktykach walki terrorystycznej - twierdzi Todenhöfer w rozmowie z żydowskim dziennikiem "Jewish News".
Jest na świecie tylko jeden kraj, którego ISIS boi się najbardziej. To państwo to Izrael. Terroryści uważają, że izraelska armia jest zbyt silna, by mogli ją pokonać. Islamiści wiedzą też, że żydowscy żołnierze potrafią doskonale radzić sobie w walce w mieście i bardzo skutecznie zwalczają partyzantkę - powiedział Todenhöfer w rozmowie z Sharonem Feinsteinem.
Dziennikarz był pod wrażeniem tego, co zobaczył. Stwierdził, że Al-Kaida była przy Państwie Islamskim tylko małą, niewiele znaczącą, drobinką. Todenhöfer przyznał też, że ISIS nie ma w planach rozprawiać się z Izraelem w pierwszej kolejności, mimo że organizacja terrorystyczna niejednokrotnie odgrażała się Państwu Żydowskiemu.
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.