Ks. Krzysztof Świta został proboszczem parafii w Łaszczowie 9 lat temu. Jak podaje portal, w tym czasie dwóch wikarych zrezygnowało z kapłaństwa, a inny ksiądz został odwołany przez biskupa z dnia na dzień. Teraz służy tam ks. Andrzej T. Według "Wyborczej" jeździł autem po alkoholu, a w jego komputerze zabezpieczono treści pornograficzne.
Wierni skarżyli się u biskupa zamojsko-lubaczowskiego Mariana Rojka, ale niczego nie wskórali. Sprawę zgłosili też do Nuncjatury Apostolskiej w Warszawie.
Portal rozmawiał m.in. z panią Marzeną Stromidło z Łaszczowa, która chciała pochować zmarłą matkę. Ze strony proboszcza spotkała ją niemiła sytuacja, gdy nie chciał udzielić namaszczenia. Stwierdził, że robi to tylko w pierwsze piątki miesiąca, ale jest 3-tygodniowa kolejka. Namaszczenia w końcu udzielił wikary, ks. Krzysztof. Jeszcze gorzej było w czasie, gdy chciała zorganizować pogrzeb.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Zapytałam, ile kosztuje pogrzeb. Ksiądz Krzysztof odparł, że 400 zł. Wtedy na plebanii pojawił się proboszcz Świta. Kiedy usłyszał o tych 400 zł, oświadczył, że to jego parafia, jego cmentarz, a on bierze za pogrzeb od 1000 zł do 1500 zł i pogrzebu nie będzie - mówi kobieta "Wyborczej". Dodaje, że proboszcz stwierdził, gdyby "była zakonnicą, zapłaciłaby mniej".
Zarzuty parafian do proboszcza z Łaszczowa
Mieszkańcy Łaszczowa wspominają, że np. przy remoncie tabernakulum, czy przy budowie dzwonnicy, proboszcz zwykle optował przy droższych opcjach. Gdy parafianie nie zgadzali się z nim, bardzo się denerwował. Dodatkowo, zatrudnił kucharkę, która miała zarabiać 2,5 tys. zł. W rzeczywistości dostawała o tysiąc złotych mniej, ale obowiązków miała coraz więcej.
Raz byłem świadkiem, jak wierny wpłacił 100 zł za intencję mszalną, a proboszcz wpisał w książce tylko 50 zł - opowiada inny mieszkaniec "Wyborczej". Takich przypadków miało być więcej. - Proboszcz Świta zrobił sobie w Łaszczowie taką trochę prywatną parafię, swój folwark. A księża i parafianie to jego taki usłużny lud - dodają ludzie w rozmowie z gazetą.
Pani Marzena zachowanie proboszcza zgłosiła do kurii. W odpowiedzi otrzymała e-mail, że proboszcz chciał zorganizować pogrzeb mamy za 400 zł, ale... nie zgodził się wikary. Po miesiącu ten ksiądz został przeniesiony do innej parafii. - Na wyprowadzkę miałem dwa dni. Pewnie dlatego, bym nie został w Łaszczowie do niedzieli i za dużo wiernym z ambony nie powiedział - mówi "Wyborczej" odwołany ksiądz Krzysztof.
Obrona wikarego i odpowiedź proboszcza z Łaszczowa
Parafianie chcieli obronić go, dlatego zebrali 4 tys. podpisów i ruszyli do biskupa. - Kiedy zapytaliśmy, dlaczego ksiądz Krzysztof został odwołany, biskup oznajmił nam, że to nie nasza sprawa i nie mamy prawa o tym wiedzieć - mówi Marzena Stromidło w rozmowie z gazetą. Biskup przekonywał, że decyzję podjął po rozmowie z proboszczem i wikarym, jednak ten drugi twierdzi, że takiej rozmowy nie odbył.
Czytaj więcej: Spór o Lidla w Gietrzwałdzie. Planują ogólnopolski bojkot
Gazeta Wyborcza skontaktowała się z ks. proboszczem. Był zainteresowany nazwiskami osób, które formułują zarzuty. Zaprzeczył "rozpowszechnianym pomówieniom". Dodaje, że każdą decyzję podejmuje "zgodnie z przepisami kościelnymi, w duchu sprawiedliwości i troski o parafian".
W kwestiach finansowych parafia działa w sposób przejrzysty i zgodny z obowiązującymi zasadami. Jeśli ktoś czuje się poszkodowany, istnieją odpowiednie drogi do wyjaśnienia sprawy, a nie publiczne oszczerstwa - powiedział ks. Krzysztof Świta.