W Czechach we wtorek odwołano stan ekstremalnego zagrożenia, a mieszkańcy zalanych obszarów zaczynają sprzątać i oceniać straty. Jak informuje Polska Agencja Prasowa (PAP), powodzianie zmagają się z brakiem wody pitnej i prądu, co dodatkowo utrudnia ich codzienne życie. Choć woda na południu kraju jeszcze nie ustępuje, nie powinna już zagrażać lokalnym regionom.
W niedzielę 15 września premier Czech Petr Fiala poinformował, że najgorsza faza powodzi jeszcze nie minęła. Wskazał, że poziom niektórych rzek wciąż nie osiągnął jeszcze stanu kulminacyjnego, a co za tym idzie, Czesi będą musieli nadal zmagać się z trudną sytuacją. Od trzech dni żywioł pustoszy niemal cały kraj.