Co najmniej 222 osoby nie żyją, 843 są ranne. 28 osób uznano za zaginione. To najnowszy bilans tsunami, które spustoczyło dwie wyspy Jawę i Sumatrę.
Na wyspach spustoszonych przez żywioł leżą popularne wśród zagranicznych turystów kurorty Pandeglang, Serang i Lampung. Na razie nie ma jednak informacji o ofiarach wśród turystów, choć wiadomo, że woda zniszyła mocno 9 hoteli.
Fala zniszczyła co najmniej 556 domów, wiele zakładów gastronomicznych. Zrywała linie energetyczne, powalila wiele drzew, porywała w głąb lądu samochody. Akcja ratownicza na wyspach wciąż jest utrudniona. Ciężki sprzęt, który jest potrzebny do przeszukiwania gruzowisk wciąż nie może dotrzeć na miejsce z powodu nieprzejezdnych dróg.
Świadkowie opowiadają o wysokiej na 15-20 metrów fali, której nic nie było w stanie się oprzeć. W Caricie, szczególnie dotkniętym nadmorskim miasteczku, domy zostały zniszczone, samochody zostały rozrzucone przez falę, ulice i plaże pokryły gruzy budynków.
- Ludzie w panice uciekali w kierunku lasu, ci którzy tam dobiegli byli bezpieczni - opowiada francetvinfo.fr mieszkaniec, który uciekł z plaży w Carita.
W prowincji Lampung, po drugiej stronie cieśniny, 23-letni Lutfi Al Rasyid opowiada że uciekł z plaży Kalianda, aby uratować życie. - Nie mogłem uruchomić motoroweru, więc rzuciłem się do ucieczki pieszo. Modliłem się i uciekałem tak szybko, jak tylko mogłem - mówi.
Mniej szczęścia mieli uczestnicy firmowej imprezy na jawajskiej plaży Tanjung Lesung. Wzięło w niej udział około 200 pracowników państwowego zakładu energetycznego Perusahaam Listrik Negara wraz z rodzinami.
W pewnym momencie przez scenę, na której występował zespół Seventeen Band, przetoczyła się fala tsunami. Zabiła dwóch członków zespołu: basistę oraz menadżera trasy. Trzech kolejnych nadal nie odnaleziono.
Przedstawiciele zakładu podczas konferencji poinformowali, że woda zabiła 29 pracowników i ich krewnych, a 13 osób z uczestniczących w imprezie uznaje się za zaginione.