Śledztwo w sprawie wypadku autobusu, który w środę uderzył w budynek w miejscowości Góra, przynosi zaskakujące ustalenia. W pojeździe znajdowało się 23 dzieci, zarówno uczniowie, jak i przedszkolaki. Kilkoro z nich wymagało pomocy lekarskiej. Szokujące są jednak motywy działania kierowcy, który – jak się okazało – nie tylko był pod wpływem narkotyków, ale również przyznał, że wjechał w budynek celowo.
W poniedziałkowy poranek (7 października) 34-latka z Babic koło Oświęcimia wsiadła do samochodu, żeby zawieźć dwójkę dzieci do szkoły. Na widok radiowozu kobieta zawróciła i próbowała uciekać. Bezskutecznie. Jak się okazało, miała w organizmie 0,6 promila alkoholu.
Coraz więcej wiadomo o tragicznym wypadku, do jakiego doszło w środę 18.09 w miejscowości Makówiec niedaleko Lipna. Postępowanie w tej sprawie wciąż prowadzi prokuratura, która zdołała ustalić, że jeden z kierujących biorących udział w zdarzeniu był nietrzeźwy. Jednak to nie jedyne zarzuty.
Policjanci z Milicza w ostatnich dniach przeprowadzają rutynowe kontrole trzeźwości kierowców. W trakcie jednej z nich funkcjonariusze zdołali zapobiec potencjalnej tragedii, zatrzymując nietrzeźwego kierowcę autobusu, który właśnie miał przewieźć 18 dzieci oraz czwórkę ich opiekunów.
Pomimo regularnie podejmowanych działań mających na celu walkę z problemem nietrzeźwych kierowców, wciąż zdarzają się osoby, które prowadzą pojazdy pod wpływem alkoholu. Przykładem skrajnej nieodpowiedzialności jest przypadek 40-latka z województwa świętokrzyskiego, który mając w organizmie ponad 2,5 promila alkoholu, zdecydował się usiąść za kierownicą.
Będący pod wpływem alkoholu 23-latek z Wodzisławia Śląskiego zniszczył sześć samochodów stojących na parkingu. Dzięki szybkiej interwencji przechodniów kierowcę bmw zatrzymano i oddano w ręce policji. Teraz będzie musiał stanąć przed sądem i odpowiedzieć za swoje czyny.
Do obywatelskiego zatrzymania doszło w niedzielę 9 czerwca w Strzelcach Krajeńskich. A wszystko po tym, jak uwagę innych kierowców zwrócił jadący zygzakiem volkswagen. Okazało się, że kierowca pił w nim wódkę prowadząc jednocześnie auto, we krwi miał ponad 2,5 promila. Trafił w ręce policji.
Trzy zakazy prowadzenia pojazdów i upojenie alkoholowe nie powstrzymały mieszkańca Otwocka przed wsiadaniem za kierownicę. Teraz, 51-letniemu mężczyźnie grozi nawet 5 lat pozbawienia wolności.
Do nietypowej interwencji doszło w Kętach. Tamtejsi policjanci z Ogniwa Patrolowo-Interwencyjnego zatrzymali 63-latka, który jak się okazał, prowadził po pijaku. Jego zachowanie zauważył inny kierowca, który pomógł w ujęciu drogowego przestępcy.
Ten egzamin na prawo jazdy jeszcze się dobrze nie rozpoczął, jak potencjalny kierowca wyleciał zza kółka z hukiem. Do nietypowej sytuacji doszło na placu manewrowym ZORD Koszalin. Od 40-latka, który pojawił się w tym miejscu, by zdać egzamin praktyczny na prawo jazdy kategorii B, egzaminator wyczuł woń alkoholu. Natychmiast wezwał na miejsce policję.
Bez uprawnień, ale za to z promilami. Nietrzeźwa 19-latka driftowała na parkingu przed supermarketem we Włodawie. Popisy zakończyła, uderzając w budynek sklepu. Gdy policjanci zapukali do drzwi mieszkania nastolatki, okazało się, że ma ona ponad promil alkoholu w wydychanym powietrzu.
Kierowca z Włoch wiózł kilkudziesięciu pasażerów, wjechał z nimi w ciężarówkę, przewożącą... materiały wybuchowe. Gdy policjanci zatrzymali kierowcę autokaru, szybko wyszło na jaw, dlaczego był ''zdekoncentrowany''.
Kompletnym brakiem rozsądku wykazał się 41-latek, który pod wpływem alkoholu wsiadł za kierownicę. Na szczęście zauważył to inny kierowca, który postanowił zainterweniować. Wezwana na miejsce policja przebadała 41-latka alkomatem. Miał prawie 4 promile alkoholu w organizmie.
Kaliska policja bardzo szybko wyrobiła "normę" eliminowania z dróg nietrzeźwych kierowców. Wystarczyło 10 minut na jednej z ulic w mieście. Wpadli 29- i 50-latek. Okazało się, że byli spokrewnieni.
Do absurdalnej sytuacji doszło na terenie gminy Pińczów (woj. świętokrzyskie). Policja musiała interweniować w sprawie kłótni trzech mężczyzn. Jeden z nich zawiadomił funkcjonariuszy o nietrzeźwym kierowcy, lecz sam ściągnął na siebie kłopoty. Jak się okazało, zgłaszający także znajdował się pod wpływem alkoholu.
Dyżurny z Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach (woj. świętokrzyskie) otrzymał zawiadomienie o nietrzeźwym kierowcy. Nieodpowiedzialny mężczyzna wjechał na chodnik, uszkadzając stojące na drodze jego pojazdu obiekty. Interweniowali świadkowie.
Policja zatrzymała i zabrała prawo jazdy 36-latkowi, który jechał pod prąd, wjechał do przydrożnego rowu i uderzył w drzewo. Badanie alkomatem wykazało 1,7 promila alkoholu we krwi. Według nieoficjalnej informacji, jaka obiegła olsztyńskie media, kierowcą pojazdu miał rzekomo być syn prezydenta Piotra Grzymowicza.
Mimo nietrzeźwości, 39-latek z województwa lubelskiego postanowił wsiąść za kierownicę volkswagena. Na szczęście ktoś postanowił zareagować na nieodpowiedzialne zachowanie mężczyzny. Zawiadomił policję i tym samym – najprawdopodobniej zapobiegł tragedii.