Ukraińska armia przeprowadziła bezprecedensową operację wojskową na terytorium Rosji, zajmując znaczne obszary w obwodzie kurskim oraz ostrzeliwując strategiczne cele. Kluczową rolę w tym obszarze odgrywają brytyjskie czołgi Challenger 2 - jedne z najlepszych w NATO.
Sierpień to dla Rosjan wyjątkowo zły miesiąc. Próba puczu przeciwko Michaiłowi Gorbaczowowi, zatonięcie okrętu podwodnego "Kursk", ataki terrorystyczne, klęski żywiołowe, kryzys finansowy. Wszystko to wydarzyło się właśnie w sierpniu - przypomina dziennik "Libertatea". A teraz jeszcze Putin, jako pierwszy przywódca od czasów Stalina, stracił terytorium swego kraju.
Sytuacja w obwodzie kurskim staje się coraz bardziej dynamiczna. Tysiące mieszkańców regionu decyduje się na ewakuację. Według doniesień, które potwierdził m.in. ukraiński polityk i analityk Anton Heraszczenko, w środę w obwodzie kurskim do niewoli ukraińskiej zgłosiło się ponad stu żołnierzy rosyjskich. Także Czeczeni z osławionego batalionu "Achmat" Ramzana Kadyrowa.
Wojska ukraińskie aktywnie działają w rosyjskim obwodzie kurskim. Zajmują kolejne miejscowości, przy dość nikłym oporze rosyjskiej armii. Zaczęło się też poszukiwanie winnych. Jednym z nich ma być rosyjski generał Aleksander Łapin, na którego koncie jest już kilka spektakularnych porażek.
Według oświadczeń władz ukraińskich Siły Zbrojne Ukrainy kontrolują około 1000 kilometrów kwadratowych terytorium Rosji. To zła wiadomość dla Władimira Putina, gdyż mit o wielkiej Rosji właśnie legł w gruzach. - Nie jest w stanie ochronić swoich własnych obywateli - powiedział w rozmowie z Interią doktor Łukasz Adamski.
Prezydent USA po raz pierwszy wypowiedział się na temat ofensywy wojsk ukraińskich w Rosji. Joe Biden dał jasno do zrozumienia, że Stany Zjednoczone nie są zaangażowane w te sprawy. Powiedział jednak, że prezydent Władimir Putin ma teraz prawdziwy dylemat.
Ukraińcy prowadzą operację wojskową na terenie Rosji od kilku dni. Wszystko idzie im niemal jak z płatka. Rosyjscy żołnierze wolą poddać się i trafić do niewoli, niż zginąć na froncie. W obwodzie kurskim swoją rolę odgrywa także niemiecki sprzęt.
Ukraina zaatakowała Rosję na jej własnym terenie i wywołała popłoch w szeregach wrogiego wojska. Jak donoszą wschodnie media, Kreml zdecydował o przymusowym wysłaniu na front żołnierzy, którzy dotychczas odmawiali służby. Wśród nich są osoby starsze, a nawet niepełnosprawne.
Napór Sił Zbrojnych Ukrainy na obwód kurski trwa. Do sieci trafiło nagranie, na którym widać atak słynnego drona "Baba Jaga" na wybudowane przez Rosjan fortyfikacje. Armia Władimira Putina nie była gotowa na zmasowany atak wroga, a teraz nie wie, jak poradzić sobie z coraz gorszą sytuacją.
Rosyjscy poborowi są często wykorzystywani na froncie, rzucani w wir walki bez przygotowania. Jeden z nich został pojmany przez ukraińską armię podczas ofensywy pod Kurskiem. W nagraniu zwrócił się do swojej matki: "Proszę cię, abyś chodziła wszędzie i pokazywała ten film" – powiedział.
Ukraina wkroczyła do Rosji i zajmuje kolejne miejscowości. Szczególnie narażony jest obwód kurski. Według Siergieja Markowa, analityka politycznego, decyzja Kijowa może być kartą przetargową w przypadku negocjacji pokojowych. Według rozmówcy "The Washington Post", kluczowe będzie tempo, z jakim Ukraińcom uda zająć się kolejne tereny.
Rosja po raz kolejny wspina się na wyżyny propagandowego przekazu. Przy okazji ukraińskiego natarcia na obwód kurski z rosyjskich mediów państwowych można dowiedzieć się, że bezlitośni Ukraińcy wdzierają się do małych miejscowości, nie zważając na ludność cywilną.
Trwa ukraińska ofensywa na terytorium Rosji. W jej trakcie Ukraińcy zdołali znacząco przemieścić się w kierunku Kurska oraz zestrzelić spory konwój sprzętu. Jednocześnie w internecie pojawiły się nagrania znanego propagandzisty, który z trudem szuka ratunku po ataku drona.
W nocy z czwartku na piątek ukraińscy żołnierze przeprowadzili skoordynowany atak na rosyjski konwój wojskowy. W wyniku operacji zniszczono łącznie 15 pojazdów wojskowych. Nagranie z drona ukazuje, jak błyskawicznie pojazdy zostały zaatakowane i zniszczone.
Siły ukraińskie nadal toczą walki w obwodzie kurskim. W obliczu zagrożenia mieszkańcy Sudży zostali ewakuowani. Rosjanie są w szoku, gdyż obraz sytuacji przedstawiany przez kremlowską telewizję znacznie odbiega od rzeczywistości. Coraz więcej osób zaczyna dostrzegać, że oficjalne relacje są niezgodne z prawdą.
Ukraińska ofensywa na terytorium Rosji wciąż trwa. Na jednym z opublikowanych nagrań widać, jak rosyjscy strażnicy graniczni składają broń i poddają się na punkcie kontrolnym. Według szacunków, liczba poddających się Ukraińcom Rosjan wyniosła nawet 50 osób. A to pierwsze dni ofensywy.
Od trzech dni trwają walki w obwodzie kurskim. Ukraińcy wciąż nacierają, a zaskoczeni Rosjanie przerzucają posiłki, starając się odeprzeć atak. - Do tej pory było tak, że Rosjanie coś robili, Ukraińcy musieli reagować - zauważył gen. Roman Polko, były dowódca jednostki GROM. Ekspert pochwalił działania Ukraińców.
Szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Rosji Walerij Gierasimow dwa tygodnie przed atakiem Ukrainy otrzymał informację, że ukraińskie wojska gromadzą się przy granicy obwodu kurskiego. Wojskowy informacje zignorował, jakby Rosjanom nic nie groziło. Jak donosi Bloomberg, nie dotarła ona też do Władimira Putina.